Dlaczego Bóg mnie szuka?
Czytanie liturgiczne · J 1,1-18 (SNP)
Budżet~44 min — Wstęp ~6 min · Kaskada ~9 min · Most ~6 min · Eucatastrophe ~8 min · Ruch 4 ~10 min · Zamknięcie ~4 min
Czytanie liturgiczne — J 1,1-18 (SNP)
Slajd 1

J 1,1-18 — cały tekst Prologu (SNP), werset po wersecie

Czytaj powoli, werset po wersecie
¹ Na początku było Słowo; Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. ² Ono było na początku u Boga. ³ Wszystko dzięki Niemu się stało i z tego, co istnieje, nic nie stało się bez Niego. ⁴ W Nim było życie, a życie było światłem ludzi. ⁵ Światło zaś świeci w ciemności i ciemność go nie ogarnęła. ⁶ Pojawił się człowiek posłany przez Boga. Miał na imię Jan. ⁷ Przyszedł jako świadek, by zaświadczyć o świetle, by dzięki niemu wszyscy uwierzyli. ⁸ Nie on był światłem, miał jedynie o nim zaświadczyć. ⁹ Na świat bowiem nadciągało prawdziwe światło, które oświeca każdego człowieka. ¹⁰ Przebywał na świecie i dzięki Niemu świat powstał, ale świat Go nie rozpoznał. ¹¹ Przyszedł do swego, swoi Go jednak nie przyjęli. ¹² Lecz tym wszystkim, którzy Go przyjęli, dał przywilej stania się dziećmi Boga — tym, którzy wierzą w Jego imię, ¹³ których narodzili się nie z krwi ani z woli ciała, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga. ¹⁴ Słowo zatem stało się ciałem; pełne łaski i prawdy zamieszkało wśród nas — i zobaczyliśmy Jego chwałę, chwałę jako Jedynego zrodzonego, który pochodzi od Ojca. ¹⁵ Jan świadczy o Nim donośnie wołając: To o Nim powiedziałem: Ten, który idzie za mną, pojawił się przede mną, był On wcześniej niż ja. ¹⁶ Z Jego pełni my wszyscy wzięliśmy — łaskę w miejsce łaskawości. ¹⁷ O ile bowiem Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda nastały dzięki Jezusowi Chrystusowi. ¹⁸ Boga nikt nigdy nie widział; objawił Go On, Jedyny zrodzony Bóg, który jest w łonie Ojca.
J 1,1-18 (SNP)

1. Wstęp serii
Cel: orientacja + pytanie kazania. Ton konwersacyjny — dane podaj jak przy kawie, nie jak wykład. Stój stabilnie przy pytaniu kazania — nie chodź. Stabilność = powaga pytania.
Seria + misja Mostów

Hej, Kochani, witam was bardzo serdecznie. Cieszę się, że mam ten przywilej, żeby dzisiaj otworzyć naszą nową serię. Jak wiecie, w Mostach bardzo lubimy i bardzo często mamy serie oparte na księgach. Natomiast teraz mieliśmy takie przekonanie, takie poczucie, że chcemy zrobić trochę coś innego. Chcemy zrobić serię, która dotyka tematu, który jest, wierzę, ważny — i wierzymy, że mega ważny dla nas.

I nie wiem, czy ktoś z was pamięta, jak brzmi misja Kościoła Mosty. I tutaj można zobaczyć, czy ktoś powie poprawnie. I ewentualnie, jeżeli nie, to ja powiem. Od początku, kiedy Mosty istnieją, kiedy modliliśmy się o ten kościół, kiedy on powstawał, widzieliśmy, że to ma być kościół połączeń i relacji. I od samego początku mamy tę samą misję, i czy ktoś pamięta jak ta misja brzmi?: Kościół Mosty pragnie łączyć ludzi z żywym, kochającym Bogiem i ze sobą nawzajem.

Slajd 2

Misja MOSTY: „Kościół MOSTY pragnie łączyć ludzi z żywym, kochającym Bogiem i ze sobą nawzajem."

Piękne, prawda? Ale co to właściwie znaczy — łączyć? Po co łączymy ludzi z Bogiem? Żeby byli blisko Boga. Po co ze sobą nawzajem? Żeby byli blisko siebie. Człowiek połączony z Bogiem, człowiek połączony z drugim człowiekiem. I każdy z nas widzi w tym coś pięknego.

Ale też każdy z nas w tym samym momencie wie, że o ile, każdy człowiek — jak wierzymy — w jakimś sensie potrzebuje bliskości, to jednocześnie ta sfera bliskości bardzo często jest sferą, w której doświadczamy najwięcej zranień i z której wynosimy najwięcej ran.

Dane o samotności

Jeszcze z innej strony — jesteśmy też świadomi tego, że żyjemy w strasznie dziwnych czasach pod tym kątem. Badania mówią nam o tym, że większość ludzi, a mówimy tu o Polakach, odczuwa samotność.

Badania mówią, że 68% dorosłych Polaków odczuwa samotność w psychologicznej skali. Jednak na pytanie wprost, czy czujesz się samotny, to tylko 34% odpowiada "tak".

Więc ponad połowa ludzi, którzy są samotni, albo to ukrywa, albo nie widzi, że jest samotna. Można się zastanawiać, czemu tak jest. A co gorsza, często żyjemy pewną ułudą bliskości w swoim życiu.

To znaczy, wydaje nam się, że mamy pełno znajomych, bo niektórzy z nas mają mnóstwo znajomych, mamy społeczności, mamy aplikacje do tego i tak dalej.

Potencjalnie rozwój cywilizacyjny i technologiczny miał nam ułatwić pewne rzeczy. Ale efekt okazuje się zupełnie odwrotny.

Wrocławianie! Czy wiecie, że mieszkańcy największych miast są 4x bardziej samotni niż ludzie na wsi. CZTERY RAZY BARDZIEJ?

Więc nawet jeśli podskórnie lub nawet wprost czujemy, że to jest ważne, to nie jesteśmy w stanie sami siebie często zdiagnozować.

Bliskość jako dodatek

A do tego bliskość staje się dzisiaj dodatkiem. Jesteśmy tak zajęci, tak zabiegani, że wielu ludzi nawet jej nie szuka. Nie liczy na to, że znajdzie. Więc wracając do misji Kościoła Mosty.

Pytanie kazania

Dlaczego? Dlaczego my, jako Mosty, istniejemy po to, żeby łączyć ludzi z Bogiem?

Bo wiecie, w tej misji jest pewne założenie. Jest pewne założenie, że Bóg jest zainteresowany tym łączeniem.

Wiecie, o co chodzi. Chodzi o to, że jak macie dwie osoby, które miałyby się połączyć, to one muszą chcieć się połączyć.

To znaczy, że jeżeli my istniejemy po to, żeby łączyć ludzi z kochającym Bogiem, to my zakładamy, że Bóg chce być blisko.

My zakładamy, że Bóg jest zainteresowany. Że Bóg w jakiś sposób szuka człowieka.

To znaczy, Bóg w jakiś sposób szuka mnie? A jeżeli tak jest, to pytanie: dlaczego Bóg mnie szuka i jest mną zainteresowany?

[ pauza 3 sek ]

2. Kaskada napięcia
preamble

Ale druga część tego naszego mission statement, tej misji, mówi o tym, że my łączymy ludzi z Bogiem i ze sobą nawzajem.

Co to znaczy? To znaczy, że zakładamy, iż człowiek jest zainteresowany tym, żeby być połączonym i z Bogiem, i z ludźmi. Że człowiek też szuka tej bliskości.

Krok 1 — Szukasz bliskości tam, gdzie nie trzeba
Mikro-łuk: Ilustracja → "Znasz to" → rozczarowanie → zdanie zamykające → pauza

Ale tej bliskości szukamy w różnych miejscach. I to są często piękne miejsca. Każdy z nas, ze swoim życiem, ze swoimi ciężarami, ze swoimi zaletami — wrzucamy to na siebie jak plecak i wyruszamy na poszukiwanie bliskości.

Szukamy jej w przyjaciołach, kiedy jesteśmy młodsi, może bardziej w jakiejś grupie przyjaciół. Kiedy wchodzimy w dorosłość, szukamy jej w drugiej osobie, w partnerze.

I szukając, niejednokrotnie autentycznie jej doświadczamy. Jak już wiecie, znajdziemy tę szansę, to miejsce, w którym jest możliwość jakiejś bliskości w relacji z osobą, z grupą ludzi itd., to chcemy to chwycić i mocno trzymać.

I to staje się takim punktem odniesienia dla nas, potrafi przyjąć całą naszą uwagę. Te wszystkie dobre rzeczy: przyjaźń, miłość, rodzina czy nawet wspólnota — te dobre relacje zaczynają zajmować miejsce, do którego nigdy nie były przeznaczone. A przez to, że nie były do tego przeznaczone, to będąc w tak ważnym miejscu naszego serca — zawodzą.

[ pauza ]
Krok 2 — Doświadczasz bólu

I wiecie, my idziemy "all in" w to, bo tacy jesteśmy jako ludzie. Idziemy "all in" w to, ale czasami grzech a czasami po prostu życie, przynosi próby, których jak się okazuje ta schwytana bliskość nie jest w stanie przejść, mimo że może nawet autentyczna.

I jesteśmy rozczarowani. Nawet z Kościołem tak jest, prawda? Wielu z nas przyszło do Kościoła w poszukiwaniu relacji. I wielu z nas doświadczyło tu rozczarowania. Mimo że Kościół wydaje się być ostatnim miejscem, w którym spodziewalibyśmy się tego doświadczyć.

I znamy to uczucie. Że jesteśmy w relacjach, które powinny działać. W bliskości, która powinna trwać. Wszędzie, ale nie tutaj, coś może się zepsuć.

Swoi nie przyjęli — w.10-11

I wiecie, to jest ciekawe, że w tym tekście, który czytaliśmy na początku, zobaczcie, że czytamy o tym, że Chrystus, że Słowo, że Chrystus, który był od początku, przez którego wszystko powstało, i wszystko dzięki Niemu zostało stworzone. Wyobraźcie to sobie. Stwarza wszystko. Wszystko jest dla Niego, przez Niego.

I On schodzi na ziemię. I czytamy, że przybywał na świecie i dzięki Niemu świat powstał, ale świat Go nie rozpoznał. Przyszedł do swego, swoich Go jednak nie przyjęli.

Czy nie jest prawdą, że my doskonale rozumiemy, co to znaczy? Co to znaczy i jak to jest kiedy swoi Cię nie przyjmują? Swoi odrzucają

Dar → zranienie

Wiesz — dajesz z siebie wszystko, W jakiejś relacji masz poczucie, że masz więź, jesteś blisko i dajesz z siebie wszystko. Dajesz siebie, swoje życie, swój czas, swoją energię, swoje uczucia jako dar do drugiej osoby, a w efekcie otrzymujesz zranienie.

Dajemy, potrafimy dawać swoim.

I pojawia się rana, i zostaje zranienie — i złamana bliskość.

PAUSE:

I wiesz, co robisz potem...

Krok 3 — Nie jesteś blisko

Co się dzieje później?

Kiedy od swoich dostaję w twarz zranienie, sączy się rana we mnie, kiedy... Kiedy ta bliskość, którą tak ceniłem, jest złamana.

A — zamknąłeś się po zranieniu

Ale jest też kolejny problem. Po prostu wielu z nas z różnych powodów, ale między innymi właśnie z powodu tych ran i zranień — nie umiemy, nie jesteśmy w stanie być blisko. Próbujemy być blisko, próbujemy się zbliżyć do kogoś, ale ciągle to nie JEST TO.

I jest coś takiego w nas, w ludziach, że mimo żebyśmy chcieli, to jednocześnie tak jakbyśmy nie chcieli. Znacie to uczucie? Jest i jest pewnie wiele mechanizmów, wiele sposobów i okazji, w jakich to się uwidacznia w naszym życiu. Ale naturalne jest, kiedy... Kiedy wiecie, jesteśmy zranieni, kiedy nas boli. Kiedy wiemy, co może się przydarzyć, wiemy, że... Że nawet najbliższa relacja, w której jesteśmy pewni, że jesteśmy ze swoimi, może się rozsypać.

Że ukochani odchodzą, że nic nie jest wieczne.

Że osoba, z którą byliśmy najbliżej, wczoraj była, a dzisiaj nie ma. Kiedy tracimy relacje z ludźmi, którzy żyją, kiedy tracimy relacje, dlatego że ludzie odchodzą z tego świata. Jak ciężko jest w takiej sytuacji budować nowe więzi. Z zaufaniem, z przekonaniem. Bo wiemy, ile kosztuje bycie blisko kogoś.

Wiemy, że bycie blisko wiąże się z ogromnym kosztem. I nie zawsze wiemy, czy chcemy zapłacić tę cenę.

A czasem nie jesteśmy blisko, dlatego że nigdy nie byliśmy otwarci.

B — nigdy nie byłeś otwarty

Nie byliśmy nauczeni. Nie mieliśmy dobrych wzorców.

Czasem byśmy chcieli, ale nie wiemy jak, bo nikt nam tego nie pokazał.

I czasem jest tak, że nie mieliśmy na to żadnego wpływu. I te sytuacje, te stany, te różne powody, to się może objawiać w różny sposób.

To się może objawiać lękiem, strachem.

To się może objawiać tym, że trzymamy nasze relacje, więzi i rozmowy na takim powierzchownym poziomieniedzielne small talki w kościele rano, samotna samotność popołudniu.

„Co tam u ciebie? Co tam w pracy? Jesteśmy mili? Uśmiechamy się?"

Ułuda bliskości

Ale gdzieś w środku jest taki mechanizm, który nie chce, boi się dopuścić kogokolwiek zbyt blisko. I to jest trochę tak, jak mówiliśmy na początku z technologią.

Social media dają ułudę relacji i bliskości, i my w rzeczywistości też czasami mamy taką ułudę, nawet w kościele. Jest uśmiech, jest "co tam słychać", jest "jak się masz" i tak dalej.

Wszystko po wierzchu wygląda bardzo poprawnie. Ale są jakieś niewidzialne bariery.

Niewidzialne granice.

I tu nie ma prostego rozwiązania na to. Dlatego że te powody są różne. Wiemy dobrze, że za wieloma z nich stoją poważne, głębokie problemy, które wymagają pomocy, które wymagają dotknięcia i nieignorowania, ale naprawdę odpowiedzialnego zajęcia się tym.

Czy przez duszpasterstwo, czy przez pomoc specjalistów, kiedy jest to potrzebne. W każdym razie, to wszystkie sytuacje i te różne napięcia, o których teraz rozmawialiśmy. To wszystko powoduje, że jesteśmy w takim miejscu; zwyczajnie jesteśmy daleko od innych i nie wiemy, jak się zbliżyć. Czy chcemy, czy nie chcemy, potrafimy być daleko od innych.

Czasem z powodu bólu, czasem z powodu tego, że nie wiemy jak, nie umiemy. Ale jest to napięcie, to poczucie, że coś jest nie tak. Znamy to?

[ cisza — najdłuższa pauza w kaskadzie ]

3. Most ciemności — zamknięcie ludzkich wyjść
Anegdota algorytmu

Wiecie, od jakiegoś czasu zauważam, że algorytmy na social mediach zaczęły mi podpowiadać taki content terapeutyczno-psychologiczny — wiecie, o budowaniu relacji, o komunikacji, o toksycznych relacjach. Nie wiem, skąd wiedzą, że tego potrzebuję. I kurczę, wiele z tych rzeczy jest naprawdę dobrych. To jest niesamowite, że dzisiaj możemy się tak specjalistycznej wiedzy dowiadywać po prostu pijąc kawę — oczywiście, pośród totalnego syfu też. Ale wiele z tego jest super. Dzisiaj potrafimy ułożyć plan zmiany naszej relacji. Nauczyć się, jak odpowiadać na potrzeby drugiej osoby. Jak deeskalować konflikty.

Diatryba — "co ja mam z tym zrobić?"

To jest wszystko mega, mega ważne. Tylko moje pytanie jest takie: co ja mam z tym wszystkim zrobić? I po co mi wiedza na temat komunikacji, kiedy moim problemem jest to, że lgnę do relacji i szukam bliskości w niewłaściwych miejscach? I popełniam ciągle te same błędy.

Po co mi są techniki, kiedy to, co teraz czuję, to jest tylko ból i zranienie? Dlatego, że ci, którzy mieli być ze mną, a może którzy mieli być ze mną na zawsze, nie ma ich.

Co z tą całą wspaniałą wiedzą ma zrobić osoba, która nie chce być blisko, bo się boi? Boi się, ponieważ odczuwała ból, przeżyła tę stratę, a teraz obawia się zapłacić znowu tej ceny.

I jak to wszystko ma pomóc osobie, która zwyczajnie nie wie, jak być blisko, dlatego że nigdy tego nie doświadczyła we właściwy sposób?

Ale nawet gdybyśmy teoretycznie byli w stanie zrobić rzeczy dobrze, nawet gdybyśmy teoretycznie byli w stanie mieć właściwą postawę, gdybyśmy nie mieli ran, gdybyśmy mieli pragnienie bliskościczy rzeczywiście jesteśmy w stanie tego prawdziwie doświadczyć?

I wiecie, to, co jest ciekawe w tym całym fragmencie, który dzisiaj czytaliśmy — wiem, że jeszcze mało połączeń widzicie, ale zaufajcie mi.

Mojżesz — nawet on nie mógł

Kiedy Jan pisze ten tekst, a my wgłębimy się w jego treść, to niesamowite, jak bardzo ten tekst nawiązuje — i my tego nie widzimy do końca, w pełni czytając nasz przekład — do Mojżesza.

Do tego niesamowitego Mojżesza i do momentu, w którym Mojżesz rozmawia z Bogiem w Księdze Wyjścia. Pod koniec Księgi Wyjścia Mojżesz mówi do Boga:

„Ukaż mi swoją chwałę."

Mówi do Boga: „Czy jesteś ze mną? Czy jesteśmy ok i czy będziesz ze mną? Chcę Cię poznać, potrzebuję Cię"

Mojżesz, w tym momencie ma już zapewnienie, że Bóg go będzie prowadził. Że będzie go chronił. Ale on pragnie więcej — prosi Boga: Potrzebuję Cię zobaczyć, widzieć!Normalne — człowiek który pragnie być blisko chce widzieć osobę z którą chce być blisko!

Mojżesz szuka, wydaje się, w najlepszym miejscu, w jakim można by szukać, a jednak jak się okazuje nawet Mojżesz, nie mógł w pełni tego doświadczyć. Kiedy Jan pisze, mówi: „Zobaczyliśmy Jego chwałę" — kogo? Jezusa. I zobaczyliśmy Jego, że jest pełen łaski i prawdy, lub też można powiedzieć: „pełen łaski i wierności", to to nie są przypadkowe słowa; to są dokładnie słowa z historii Mojżesza. Mojżesz prosi Boga: „Pokaż mi swoją chwałę", a Bóg mówi:

„Pokażę Ci moje plecy, ale mojej twarzy nie zobaczysz"

Nawet Mojżesz, który rozmawiał z Bogiem jak nikt inny wtedy. I nawet dzisiaj możemy pomyśleć: „Kurcze, chciałbym móc rozmawiać z Bogiem tak, jak czytam, że Mojżesz rozmawia z Bogiem".

Nawet Mojżesz w całej wspaniałości jego więzi z Bogiem, widział Jego plecy — tak jak widzisz ślad po kimś kto przeszedł koło Ciebie, ale nie patrzył Ci w oczy, ale nie Jego twarz.

[ cisza 5 sek — najciemniejszy moment kazania. Nie śpiesz. Nie patrz w notatki — patrz na salę. ]

4. Eucatastrophe — Gospel Hinge
Wejście: odrzucenie → dar
¹¹ Przyszedł do swego, swoi Go jednak nie przyjęli. ¹² Lecz tym wszystkim, którzy Go przyjęli, dał przywilej stania się dziećmi Boga — tym, którzy wierzą w Jego imię.
J 1,11-12

Jak mówiliśmy wcześniejJezus doświadcza odrzucenia — i co robi — otwiera drzwi szeroooko. Jak to jest możliwe? „Nooo bo On jednak był Bogiem, więc pewnie mu to nic nie robiło." A jednak Jan mówi, że Słowo stało się ciałem.

Jak można odpowiedzieć w ten sposób na odrzucenie? Czy w tym poemacie teologicznym, jest jakaś wskazówka dla Nas?

Jan robi coś niesamowitego. Wiecie, wszyscy inni ewangeliści zaczynają swoje Ewangelie od jakiegoś momentu w historii życia Jezusa na ziemi. A Jan? Jan jakby chciał powiedzieć — nie, nie — to zdecydowanie za mało. Jan leci po bandzie i cofa się przed stworzenie.

Cofa się do momentu, kiedy historia się jeszcze nie dzieje. Na początku było Słowo. Jakby Jan szukał imienia dla Jezusa sprzed stworzenia. I wybiera: Słowo. Logos. Nazywa Chrystusa Słowem. Dlaczego akurat tak — to jest fascynujący temat, ale nie na dzisiaj. Zobaczcie, co ten tekst mówi.

Logos → πρός (pros — „ku, twarzą w twarz z")

To Słowo było przy Bogu. Czyli zanim zaczęła się historia, Słowo było u Boga i Słowo było Bogiem.

To znaczy, że od zawsze, od zawsze Jezus jest przy Bogu. I Jezus jest Bogiem. Moglibyśmy też sparafrazować to, że Jezus jest wiecznie i niewzruszenie zwrócony ku Bogu.

Jezus od zawsze jest Bogiem. I to jest jeden z kluczowych fragmentów, jeżeli mówimy o dogmacie Trójcy Świętej.

Jest to jeden z wielu, ale jeden z kluczowych fragmentów, w którym Biblia nam zdradza tę tajemnicę: że Bóg jest jeden, ale jest w trzech osobach. To jest tajemnica, której do końca nie rozumiemy, ale która wprowadza wiele kluczowych obserwacji i pytań:

A co jeśli? A co jeśli Bóg tam w niebie, nie jest sam? Jak to czasami w naszym myśleniu wygląda.

A co jeśli nawet, gdybyśmy z nieba usunęli wszystkich aniołów, gdyby w niebie nie było żadnych aniołów, gdyby nie było żadnych ludzi i byłby sam Bóg?

A co jeżeli On dalej nie byłby wtedy sam? Bo szczerze, uczciwie zadajmy sobie pytanie, czy to nie jest nasze wyobrażenie czasem tego, że myślimy sobie, że Bóg jest tam w niebie, i czasami widzimy w tym wyobrażeniu aniołów, ale często nawet nie widzimy tam ich, i ten Bóg jest tam sam w niebie i On tak ciągle tu patrzy na tę ziemię.

I ciągle, tak wiecie, jak taki, przepraszam za określenie, stary dziadek w oknie.

I tak siedzi w tym oknie i tak patrzy: co tam się dzieje na ziemi? Bo to tam przecież jest akcja, nie? Co jeśli Bóg nigdy nie potrzebował stwarzać człowieka, żeby doświadczać pełni relacji, pełni miłości i pełni bliskości?

Slajd 5

Bóg jednoosobowy potrzebowałby człowieka, żeby nie być samotny. Bóg w Trójcy jest pełnią relacji sam w sobie i stwarza dlatego, że chce, nie dlatego, że musi.

Bo teraz wyobraźmy sobie przez chwilę Boga, który jest sam. Boga, który jest jednoosobowy. Jeżeli Bóg byłby jednoosobowy, to by oznaczało, że to jest Bóg, który nie ma doświadczenia miłości, relacji i więzi, dopóki nie stworzy kogoś obok siebie.

To znaczy, że to byłby Bóg, który by potrzebował nas. Ale ten tekst nam pokazuje, że Syn, że Słowo, że Logos był przy Ojcu, zanim cokolwiek istniało.

Syn jest z Ojcem. Jest Bogiem. Jest jedno, ale Syn to nie to samo co Ojciec.

Ale Bóg to nie jest samotny Bóg, który ma jakiś brak i który stwierdza, że stworzy ludzi, bo mu jest smutno, bo fajnie by było kogoś mieć.

Nie. Bóg stwarza z hojności. Bóg stwarza z miłości.

Bóg stwarza dlatego, że jest Bogiem, który rozdaje dary i dzieli się tym, kim jest, i tym, co ma.

Bóg jest pełnią relacji

Bóg jest spełniony sam w sobie. Bóg jest bliski sam w sobie. Bóg jest relacją sam w sobie. Bóg jest żywy i aktywny. I nie jest żywy tylko w tym sensie, że nie jest posągiem lub ideą.

Ale On jest żywy w tym sensie, że On tam ma swoje rzeczy, którymi żyje, które się dzieją w Nim. On w sobie ma relację Ojca, Syna i Ducha Świętego i oni mają się dobrze ze sobą.

I są oni w tej relacji wzajemnej miłości, dawania i usługiwania sobie, w tej bliskości — Bóg jest pełnią, jest spełniony. Więc kiedy myślimy o bliskości, dlaczego my jako ludzie mamy to jakby zaprogramowane w sobie?

Seria pytań — KULMINACJA

Dlaczego jesteśmy bliscy jako rodzice swoim dzieciom?

Dlaczego dzieci chcą być blisko swoich rodziców?

Dlaczego istnieje coś takiego jak rodzina?

Dlaczego istnieje małżeństwo?

Dlaczego istnieje przyjaźń?

Dlaczego, tak jak chociażby moja córka, istnieje pragnienie bliskości ze swoim pieskiem?

Kochani, my szukamy, pragniemy, doświadczamy bliskości, dlatego że nasz Twórca ceni bliskość, doświadcza jej i ma jej całkowitą pełnię. I to wszystko nam mówi o tym, kim jest nasz Bóg.

PAUSE:

Zobaczcie, czytamy w wersecie 14:

Slajd 4

J 1,14 (SNP)

„Słowo zatem stało się ciałem; pełne łaski i prawdy zamieszkało wśród nas — i zobaczyliśmy Jego chwałę, chwałę jako Jedynego zrodzonego, który pochodzi od Ojca."
J 1,14 (SNP)

Mojżesz modli się:

Slajd 3

Mojżesz prosił o ujrzenie Bożej chwały, ale nie mógł zobaczyć Go w pełni. My zobaczyliśmy Jego chwałę w osobie Chrystusa.

„Ukaż mi swą chwałę."
Wj 33,18

Wtedy, pamiętacie? Jan pisze: „Zobaczyliśmy Bożą chwałę." Chwałę w jakiej formie? Jako jedynego zrodzonego, który pochodzi od Ojca. To, czego Mojżesz nie mógł zobaczyć, Jan mówi:

„My zobaczyliśmy."

I zobaczyliśmy chwałę Boga nie w postaci: łoa szu, łaa, magia, wodotryski, złoty pył itd.

Zobaczyliśmy chwałę Boga w osobie Chrystusa. W Jego pełni łaski i wierności. I On, ta osoba Boża, przychodzi i daje nam prawo stania się dziećmi Boga.

ἐξουσία (eksusia — „prawo, autorytet") — dar, nie nagroda

I wiecie, to hasło jest tak mocne w tamtym kontekście, gdzie, wiecie, dzieci nie miały praw, a Jan mówi, że dostajemy prawo bycia dziećmi.

Tak radykalne, i to nie jest żadna nagroda. Jest to tak jak dzieci wtedy, bez absolutnych praw i mocy sprawczej.

Tak jak my, dzisiaj, bez mocy sprawczej do tego, by być blisko, przede wszystkim Boga, dostajemy od Niego bliskość w darze. On przychodzi i mówi:

„Przynoszę wam coś, w czym ja trwam od zawsze, w czym my trwamy od zawsze, ja i Ojciec." I zapraszam was do tego. Więc Bóg nie szuka bliskości człowieka dlatego, że Mu czegoś brakuje, dlatego, że coś zgubił.

Bóg szuka bliskości człowieka, żeby swoją bliskość, która od wieków jest w Nim, w Trójcy, otworzyć na nas i zaprosić nas do niej.

Slajd 7

Bóg nie szuka człowieka dlatego, że mu brakuje bliskości. Bóg szuka człowieka, by go zaprosić i włączyć do tej bliskości, której pełnię nieskończenie ma.


Ugruntowanie + tożsamość

PURPLE: Co to znaczy dla mnie i ciebie?

Jakie to ma znaczenie i wpływ na moje, twoje życie? Przeczytamy werset 18: Boga nikt nigdy nie widział.

Slajd 8

J 1,18 (SNP)

Objawił Go On, jedyny zrodzony Bóg, który jest w łonie Ojca.
J 1,18 (SNP)

Czyli On, Jezus, który jest w łonie Ojca — ciągle, od zawsze. On objawił, wyłożył, zademonstrował.

Zamknięcie łuku "wiedza nie wystarczy"

Co zademonstrował? To, czego żadna książka, żaden kanał, żadna technika nie może mi i tobie ORANGE: dać.

Poznanie Boga, Stwórcy Wszechświata, przez kogoś, kto zna Go z pierwszej ręki. Nawet jeżeli nigdy nie widziałbym, nie doświadczyłbym miłości i bliskości od żadnego człowieka, nawet tego, który powinien mi ją dać,

OPENER: On to pokazał.

PAUSE:

On to pokazał. Więc zobaczenie i pokazanie tego jest warunkiem dla nas doświadczenia tej Bożej, fundamentalnej bliskości, prawdziwego źródła tego, czym jest bliskość, czym jest ORANGE: relacja i więź.

Bez Syna, który pokazuje Ojca, nie ma dostępu dla nas. Ale On dał tobie i mi BOLD: prawo stać się dzieckiem Boga.

τέκνον (teknon — „dziecko, zrodzone") — zrodzony, nie mianowany

Czytamy, że jesteśmy dziećmi Boga, nie dlatego, że ktoś tak chciał, że człowiek ORANGE: tak sobie wymyślił.

Że rodzice stwierdzili, że może to jest spoko, miejmy dziecko. Nie dlatego, że jakiś człowiek to stwierdził, ale dlatego, że sam Bóg zechciał, byś był/była zrodzona. To słowo "zrodzona" jest tam świadomie użyte. To nie jest mianowanie na dziecko. To nie jest tak, że: dobrze, od teraz będę cię nazywał swoim dzieckiem.

Ale to jest jakby, wiecie, urodzenie się w nowej tożsamości, w bezpieczeństwie przynależności, w dziedzictwie, w spadku, tak — zmianie statusu. I z tego wszystkiego, co On zrobił, wypływa nasza możliwość doświadczenia prawdziwej bliskości.

Łaska za łaską

I to bliskości, która nie ustaje. Tak jak czytamy: ORANGE: łaska za łaską.

Czyli stale nowa łaska, stale dostarczająca, i z Jego pełni. Czerpanie BOLD: bez końca.

Bóg ma pełnię, z której my możemy BOLD: czerpać.

Majówka — dowód

Wiecie, tydzień temu na Majówce, na końcu, dzieliliśmy się tym, jak przeżyliśmy ten czas. I wiecie, co się przewijało przez te wszystkie słowa? Wdzięczność. Wdzięczność za to, że możemy być blisko — i Boga, i siebie nawzajem. I patrząc po tej sali, myślałem sobie: „Tutaj nie siedzą ludzie, którzy nie wiedzą, co to ból w relacjach. Nie siedzą ludzie, którzy nie wiedzą, co to lęk przed bliskością." A jednak — Boża bliskość nas BOLD: przemienia.

PAUSE:

Jan pisze: „Zobaczyliśmy Jego chwałę." I pisze: „My wszyscy wzięliśmy." My. To jest wspólnotowe. Zobaczyliśmy — my Mosty zobaczyliśmy. My Mosty wzięliśmy. Bo Bóg nam najpierw dał.

Perspektywa + wiara + capstone

Co to znaczy? Co to zmienia? Wiecie, wierzę, że kiedy zaczynamy naprawdę głęboko rozumieć, że tam jest źródło, że tam jest wszelka wiedza, że u Niego jest wszelkie zrozumienie, a On jest też tu. A On jest też tu.

Gest na siebie — „tu Święty mieszka we mnie", ale w domyśle, nie mów wprost

To oznacza, że nie tylko nie musisz wytwarzać tej bliskości sam z siebie, ale nawet nie jesteś w stanie i nie musisz tego sam dźwigać.

Punkt odniesienia, nie obciążenie

To nie jest obciążenie pod tytułem „musisz być bliżej" i tak dalej. To nie jest zadanie do zrobienia, ale to jest punkt odniesienia.

Pamiętacie z serii, jak mówiliśmy o rekalibracji? Froneo. Sposób życia, nastawienia, myślenia. To jest zaproszenie do czerpania z tego daru od Boga, a nie porównywania się z ideałem. Jeżeli Bóg jest relacją, jeżeli Stwórca stworzył ciebie na swój obraz, to oznacza, że twoja potrzeba bliskości została przez Niego włożona w ciebie.

Slajd 11

Bóg nie stworzył człowieka do samotności.

Jesteś stworzony do bliskości. Nie jesteś stworzony do bycia samemu. Nie jesteś stworzony do bycia w odosobnieniu; nie jesteś stworzony do tego i nigdy Bożą wolą nie było to, żebyśmy ty i ja doświadczyli samotności, odrzucenia.

Doświadczamy tego, tak. Ale nie do tego Bóg nas stworzył.

Twoja potrzeba bliskości wypływa z tego, że ty pochodzisz od Niego.


Przeniesienie ciężaru + metafora lodu

Okej, czyli to pytanie jest takie: czy to znaczy, że ja muszę po prostu wierzyć mocniej?

Czy ja jakoś mam się wycisnąć i uwierzyć mocniej w Trójcę, uwierzyć mocniej w Jezusa, i to mnie uwolni? I to tak nie działa.

Tak naprawdę pytanie, które sobie zadajemy, kiedy konfrontujemy się z prawdą Słowa Bożego, Ewangelii, brzmi: na czym to się opiera?

W jaki sposób rozumuję, myślę i wierzę?

Ale co znaczy wierzyć? Wierzyć to nie znaczy wycisnąć z siebie coś.

Ktoś kiedyś powiedział, że jak jesteś nad wodą w zimie i widzisz lód, to wiara to jest różnica pomiędzy tym, że widzisz i stwierdzasz: „o, jest lód na jeziorze", a tym, że na niego wchodzisz. A kiedy już na niego wejdziesz, to nie siła twojej wiary trzyma cię na lodzie, tylko jego grubość.

Co jest tym lodem? Co jest tym lodem, który trzyma mnie?

Tym lodem jest od wieków istniejąca relacja miłości i bliskości Trójcy między Ojcem i Synem, do której ja i ty zostaliśmy zaproszeni. Dzięki temu, że mamy prawo stać się Jego dzieckiem.

On już objawił ci Ojca — pytanie jest, czy patrzysz. Więc tak naprawdę pytanie, które musimy sobie zadać, to jest to: czy ja naprawdę wierzę i to widzę? Dlatego że ten tekst mówi o objawieniu.


Pytania diagnostyczne

Czy widzę to, że Bóg jest bliskością? Czy wierzę, że to On jest źródłem?

Czy pozwalam w moim życiu Bogu być Bogiem?

I czy pozwalam Bogu bliskości być Bogiem mojej bliskości i moich relacji?

[ pauza ]

J 17:3 — capstone

W tej samej Ewangelii, w 17. rozdziale, czytamy taki tekst:

Slajd 9

J 17,3 (SNP)

„To jest życie wieczne" — to mówi Jezus — „to jest życie wieczne, aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, i tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa."
J 17,3 (SNP)
Slajd 10

Życie wieczne to nie miejsce, nie czas, ale relacja.

Życie wieczne to nie jest miejsce; to jest relacja.

[ 3 sek — teologiczne lądowanie kazania ]

Życie wieczne to jest relacja, która istniała w Bogu, zanim ja się urodziłem, zanim moja babcia się urodziła. To jest relacja, która istniała, zanim Kolumb odkrył Amerykę, zanim Jezus przyszedł na ziemię, zanim Mojżesz modlił się do Boga.

„Ukaż mi swoją chwałę" — o to się modlił Mojżesz. I my dzisiaj jesteśmy włączeni do tej relacji, w której możemy zobaczyć to, o co on się modlił.


5. Zamknięcie

Ruch ewangeliczny

Dla każdego z nas, dla ciebie i dla mnie, dla każdego, kto doświadczył bólu bliskości, ślepych uliczek w tej dziedzinie, braku możliwości czy poczucia bezradności i rozczarowania — jest ta dobra nowina.

Może dzisiaj jesteś w miejscu, kiedy to czujesz znowu. Może znasz Boga, może tego nigdy nie doświadczyłeś, a może właśnie usłyszałeś coś, co brzmi jak odpowiedź dzisiaj dla ciebie.

Ten, który nie musiał cię stwarzać, dlatego że jest pełny sam w sobie, jednak cię stworzył. Nie stworzył cię, bo musiał, ale stworzył cię, dlatego że jest dobry, że jest hojny.

I ten sam Bóg, pomimo że my jako ludzie przez grzech, przez bunt, pokazaliśmy, powiedzieliśmy Mu: „Nie potrzebujemy Cię, nie uznajemy Cię, nie jesteś ważny, nie jesteś Bogiem, nie jesteśmy zainteresowani." On wyciąga rękę i daje ci prawo stać się Jego dzieckiem.

[ pauza ]

Więc to, co mówiliśmy o tym, że Bóg zaprasza do bliskości, do wspólnoty — to „my" jest otwarte dzisiaj dla ciebie. My ujrzeliśmy, my zobaczyliśmy. Czy chcesz być w tym „my"? Zaproszenie jest dla ciebie otwarte dzisiaj.


Most do serii

Kochani, to jest fundament tej serii. Bóg rozumie bliskość od wewnątrz, bo On ją stworzył. On daje nam łaskę za łaską — w darze. I jeżeli tego nie będziemy pamiętać, to kiedy będziemy mówić o konkretniejszych rzeczach w tej serii — o relacjach, o tym jak żyć blisko — to zabrzmi jak lista wymagań. Ale z tym fundamentem, z pamięcią o tym, że On ma odpowiedź na nasze nieradzenie sobie — to jest coś innego.


Jan — κόλπος (kolpos — „łono, przy piersi")

Tricolon — abstrakt → Jan → ty

Slajd 12

Chrystus — blisko serca Ojca (J 1,18). Jan — blisko serca Jezusa (J 13,23). Bliskość, która się przekazuje.

Ale wiecie, myślę, że to, co jest bardzo ciekawe i takie niezwykłe, to jest to, że ten tekst i tę Ewangelię, tę księgę, napisał ktoś, kto znał bliskość z Bogiem osobiście. Zresztą, ktoś, kto przy Jezusie siedział w czasie Ostatniej Wieczerzy.

I wiecie, to, co jest niezwykłe, to jest to, że w tym tekście, kiedy czytamy o tym, że Chrystus jest w łonie Ojca, musimy wiedzieć, że tutaj to słowo „łono" w oryginale oznacza „przy piersi" — miejsce intymnej bliskości, jak gdy ktoś spoczywa obok ciebie przy stole. Więc kiedy czytamy, że Chrystus jest w łonie Ojca, to znaczy, że jest przy Ojcu, w najbliższej możliwej relacji.

A wiele rozdziałów później w tej samej księdze Jan, bo najprawdopodobniej to on o sobie napisał, mówi o umiłowanym uczniu, który jest przy łonie Jezusa, czyli przy piersi, przy sercu Jezusa. Na Ostatniej Wieczerzy Jan spoczywał przy Jezusie — przy Jego piersi.

[ pauza ]

I to nie jest przypadek. Ta scena w tej Ewangelii występuje tylko dwa razy. Tak jak Jezus jest blisko Ojca, tak Jan jest blisko Chrystusa. Bliskość, która jest przekazywana. Bliskość, którą Jan znał. Bliskość, która jest dostępna dla mnie, dla ciebie. Amen.

[ modlitwa ]